niedziela, 14 maja 2017

Dzień w zdjęciach - hour by hour


Próbowaliście kiedyś robić zdjęcia godzina po godzinie? To trochę zobowiązujące, ale cykl dnia uwieczniony w ten sposób stanowi fajną pamiątkę :) Zobaczcie, jak mi to wyszło!


Od kiedy zaczęłam prowadzić swój album Project Life, liczba robionych przeze mnie zdjęć znacząco wzrosła. Nie jest już dla mnie problemem zatrzymanie się i uwiecznienie jakiegoś z pozoru nic nie znaczącego detalu.
Wyzwanie "hour by hour", o którym więcej piszą pomysłodawczynie: Kasia - worqshop i Kasia - antilight
zaciekawiło mnie już rok temu, ale przypadało w gorącym dyplomowym okresie, co wiązało się z pierdyliardem prób. Po przejrzeniu zdjęć jeszcze w ciągu dnia stwierdziłam, że to bez sensu pokazywać Wam prospekt organowy przez połowę zdjęć, dlatego odpuściłam czekając na kolejną edycję.

Nie przedłużając - zapraszam do obrzejrzenia fotek z mojej codzienności:


8:00 Perspektywa wolnego weekendu (co się często u mnie nie zdarza) i piękna pogoda za oknem, dodają +10 do dobrego humoru :)



9:00 Ogarniamy śniadanie z Mamą. Wiosna całkiem śmiało rozgląda się po kuchni ;)


10:00 Shopping na giełdzie kwiatowej. Ach, ileż tam piękności! Jedne z nich już stoją w moim wazonie.


11:00 Czas na kolejne zakupy, tym razem upominku dla naszej znajomej. Herbaty to bardzo dobry pomysł.


12:00 Czas na małe scrapowanie! Ponieważ znajoma zaprosiła nas dzień wcześniej, czasu na zrobienie czegokolwiek mam mało.


13:00 Ekhm, proces tworzenia trwa :) Tak to mniej więcej jest, kiedy ma się wiele koncepcji...


14:00 Chwila odpoczynku - nie mogę patrzeć na biurkowy syf, więc popijam yerba mate i uspokajam się widokiem za oknem ;) 


15:00 No to idziemy!

16:00 Było tak fajnie, że zdjęcie by tego nie oddało, dlatego go nie ma :D 


17:00 Po spotkaniu pogoda nadal dopisywała, więc łapałam słońce.


18:00 Ciekawe, gdzie można mnie znaleźć w soboty wieczorem? Jedna dziewczyna i trzy klawiatury - jestem na posterunku! 


19:00 A ku ku! Nadal tu jestem! Szkoda, że w kościele nie jest tak ciepło, jak na dworze.


20:00 Kolacja, yerba i przygotowywanie posta, którego właśnie czytacie :)  


21:00 Mój album leży i kwiczy, więc czas nadgonić fotki
22:00 Nie jest łatwo...


23:00 Starczy tego dobrego! Prysznic, ogarnięcie się i to, co lubię robić na koniec dnia - przejrzenie plannera, odhaczenie zadań, uzupełnienie o jakieś notatki.


0:00 To był świetny dzień :) Dobranoc!

Jak widziecie, dzień minął mi na tak bardzo potrzebnym ostatnio luzie. Do wyzwania podeszłam bez spiny - jeżeli dobrze się bawię lub tkwię w stagnacji kolejną godzinę przed kompem, to nie ma co silić się na zdjęcie, to normalne!

Polecam Wam zrobić sobie taki dzień foto wyzwania :) Dziewczyny co prawda ogłaszają je raz na rok, ale kto czemu by nie spróbować raz na pół roku albo na miesiąc?
Taki dzień z aparatem może nam pomóc dostrzec błahostki, które na codzień nie są dla nas zauważalne i cieszyć się nimi.


Trzymajcie się :)






8 komentarzy:

  1. Nawet jak na wolny weekend, to i tak bardzo intensywny :). Gratuluję wytrwałości w fotografowaniu. A zdjęcie z giełdy kwiatowej wymiata <3 Szkoda, że w moim mieście nie ma czegoś takiego. Pozdrawiam serdecznie! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi to zdjęcie też się strasznie podoba! :) Wbrew pozorom aż tak intensywnie nie było, no chyba że koło 14-15 ;)

      Usuń
  2. Ahh dawno nie miałam tak spokojnego dnia :) Miło popatrzeć!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Choć nie mam dziecka, to u mnie wolny, a tym samym spokojny weekend też jest rzadkością :)

      Usuń
  3. Hmmm nie, zdecydowanie nie. nie sądzę, by kogokolwiek zafascynowało, jak siedzę przed monitorem tudzież wcinam bułę. Ewentualnie psychofana 😉😃

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego też skapitulowałam rok temu - oglądanie piszczałek przez pół dnia w pewnym momencie i mnie zaczynało męczyć :P

      Usuń
  4. Ale fajnie spędziłaś ten dzień! ;)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Martushkowo , Blogger